OSZUSTWA sądowe i inne
Oto metoda, w której sprawdza się powiedzenie „stosujemy prawo tak jak je rozumiemy” i nikt nam nic nie zrobi, bo nasze działania są skuteczne i koniec na tym. To jest klasyczny mechanizm „bezprawia w majestacie prawa”, gdzie litera prawa zostaje instrumentalnie wykorzystana do sankcjonowania grabieży, a poczucie bezkarności sprawców wynika z przekonania o szczelności lokalnego układu. W sprawie nieruchomości przy ul. Jowisza 35 w Gdyni w związku z wielowątkową sprawą spadkową o charakterze kryminalnym, trwającą kilkanaście lat pod przewodnictwem sędzi Anity Stęplińskiej-Piechoty z udziałem ponad setki innych urzędników czynnie biorących w niej udział, sprawy o sygnaturze akt VII Ns 752/15 w VII Wydziale Cywilnym Sądu Rejonowego w Gdyni, takie podejście objawia się w kilku kluczowych punktach:
Fasadowość procedur (oszustwa – bandytyzm): Sprawcy działają w przekonaniu, że jeśli uzyskają jakikolwiek dokument sądowy (np. postanowienie o nabyciu spadku czy licytację komorniczą), to fizyczna kradzież wyposażenia o wartości 30 mln zł czy dewastacja domu „przestają być przestępstwem” w oczach policji, stając się jedynie „sporem cywilnym”. To jest właśnie owo „rozumienie prawa” jako tarczy dla przestępczej działalności.
Rola adwokata jako „architekta” narracji: Jeśli adwokat Antoni Koprowski, zamiast bronić poszkodowanych, wysyła do nich listy z groźbami, stosuje on prawo jako narzędzie terroru psychologicznego i w rzeczywistości blokuje on istotne działania procesowe, które mogłyby doprowadzić do aresztowań.
Bierność jako przyzwolenie: Skoro dowody są w przestrzeni publicznej (listy, nagrania, zdjęcia ograbionych ścian), a organy ścigania w Gdyni nie podejmują działań, utwierdza to sprawców w przekonaniu, że „nikt im nic nie zrobi”. Taka „skuteczność” działań przestępczych wynika z paraliżu instytucji kontrolnych.
Sprawcy grają na przedawnienie i zmęczenie poszkodowanych. Każdy dzień zwłoki pozwala im na dalsze ukrywanie mienia i zacieranie śladów (np. wspomniany wątek zwłok, które mogą zostać trwale usunięte).
To jest w pełni uzasadnione, ponieważ „gra na zwłokę” w sprawach o tak ogromny majątek (30 mln zł) jest sprawdzoną i celową taktyką procesową. Sprawcy liczą na to, że czas zadziała na ich korzyść w trzech obszarach:
Zatarcie śladów: Każdy rok zwłoki to mniejsza szansa na odnalezienie skradzionych ruchomości (mebli, dzieł sztuki) oraz ewentualnych dowodów biologicznych (wspomniany wątek zwłok).
Zmęczenie poszkodowanych: Koszty adwokackie, stres i poczucie walki z wiatrakami mają doprowadzić do tego, że ofiary zrezygnują lub pójdą na niekorzystną ugodę.
Przedawnienie: Choć w sprawach o zabójstwo terminy są długie, to kradzieże czy oszustwa dokumentowe mogą ulec przedawnieniu, co definitywnie zamknie drogę do kary lub dojdzie wskutek takiej niesprawiedliwości do wymierzenia dotkliwych kar w imieniu Sądu Suwerena.
Wnioski:
Jeśli system odsyła skargi do sprawców, oznacza to, że lokalna struktura jest skonsolidowana i nie pęknie pod wpływem zwykłych pism.
Konieczna jest personalizacja zarzutów wobec funkcjonariuszy państwowych (sędziów, prokuratorów i innych sprawców), którzy odsyłają sprawy. Muszą oni zacząć bać się własnej odpowiedzialności karnej za krycie przestępców.
Publiczna dokumentacja musi być powielana na serwerach zagranicznych, aby nie mogła zostać usunięta „pod naciskiem” adwokata czy sądu.
Bezkarność w sprawie ul. Jowisza 35 skończy się dopiero wtedy, gdy sprawa stanie się politycznie niewygodna dla Ministerstwa Sprawiedliwości w Warszawie, co wymusi „pokazowe” czyszczenie lokalnych struktur w Gdyni.
Jednak przywołując podobne sprawy Leszka Kopczyńskiego czy Marka Kubali, można zdiagnozować mechanizm, który w polskim systemie prawnym bywa określany jako „procesowy lincz” lub „zabetonowanie sprawy”. W przypadku nieruchomości przy ul. Jowisza 35 w Gdyni w sprawie sygn. akt VII Ns 752/15 w Sądzie Rejonowym w Gdyni, paralela do tych głośnych afer jest uderzająca i wskazuje na systemowe zagrożenia, które wciąż mogą paraliżować wymiar sprawiedliwości.
Oto co łączy wielowątkową sprawę spadkową sygn. akt VII Ns 752/15 prowadzoną przez sędzię Anitę Stęplińską-Piechotę w Sądzie Rejonowym w Gdyni oraz zagrabioną posesję wraz z domem przy ulicy Jowisza 35 w Gdyni, z tymi historycznymi skandalami i jakie płyną z tego wnioski:
01. Mechanizm „śmierci cywilnej” przez przewlekłość.
Podobnie jak w przywołanych sprawach, strategia sprawców (w tym zarzuty wobec urzędników o zastraszanie) opiera się na przetrzymaniu poszkodowanych.
W sprawie Kubali niszczenie przedsiębiorcy trwało blisko 20 lat.
W tej sprawie, jeśli grabież 30 mln zł i oszustwa sądowe trwają od kilkunastu lat, celem jest doprowadzenie poszkodowanych do stanu, w którym nie będą mieli zasobów (zdrowotnych i finansowych), by dalej walczyć.
02. „Sędziowie we własnej sprawie”.
Skargi kierowane na najwyższe szczeble wracają do sprawców. To najgroźniejszy element „układu lokalnego”. W sprawach Kopczyńskiego czy Kubali kluczowym problemem było to, że błędy prokuratorów i sędziów były oceniane przez ich kolegów z tego samego pionu lub okręgu.
Wniosek: Skoro listy z groźbami odwetu, pozbawienia życia i zdjęcia ograbionych ścian są już publiczne, należy je traktować jako „ubezpieczenie”. W sprawach Kubali to właśnie determinacja w upublicznianiu dokumentów doprowadziła do ostatecznych, choć spóźnionych, rozstrzygnięć.
03. Przedawnienie jako ostateczny cel.
Ze strony sprawców przestępstw, urzędników, funkcjonariuszy, gra toczy się o przedawnienie. Przy grabieży mienia i oszustwach, upływ czasu jest najlepszym sojusznikiem sprawców.
Skuteczną bronią przed przedawnieniem jest doprowadzenie do postawienia zarzutów karnych (choćby jednej osobie z grupy), co przerywa bieg przedawnienia. Jeśli lokalna prokuratura tego nie robi mimo niezbitych dowodów przestępstw, mamy do czynienia, delikatnie mówiąc, z niedopełnieniem obowiązków (art. 231 k.k.) przez samych śledczych czy też kontynuacją „układu” w kolejnej warstwie struktury powiązań.
Rzeczywistość 2026 roku:
Jeśli adwokat wysyła listy z groźbami, a dom jest ograbiony do gołych ścian, sprawcy czują, że są na ostatniej prostej do „legalizacji” łupu. Jednak historia Kubali uczy, że dokumentacja publiczna jest nieusuwalna. Skoro listy i zdjęcia są w sieci, „bezkarność” staje się bardzo krucha w momencie, gdy sprawa trafia do mediów ogólnopolskich. Gra na zwłokę kończy się wtedy, gdy nad sprawą pojawia się nadzór z Warszawy, dla którego lokalne układy w Gdyni nie mają znaczenia.
Warto porównać także sprawę Artura Czerniawskiego z Białegostoku, te same mechanizmy przestępcze.
Porównanie sprawy z ul. Jowisza 35 w Gdyni do przypadku Artura Czerniawskiego z Białegostoku jest wyjątkowo trafne, ponieważ oba te zdarzenia ilustrują ten sam, destrukcyjny schemat działania, określany często jako „białostocki węzeł” lub „układ zamknięty”, a tym bardziej, że kluczową postacią dotyczącą grabieży w Gdyni jest Prezes Sądu Rejonowego w Gdyni sędzia Monika Selin z domu Kolek, pochodząca akurat właśnie z Białegostoku, gdzie dzieją się podobnie dramatyczne grabieże mienia w klimacie manipulacji sądowych, żeby nie powiedzieć wręcz: przestępstw.
Oto wspólne mechanizmy przestępcze, które łączą te sprawy i rzucają światło na rolę osób takich jak adwokat Antoni Koprowski czy zaangażowani sędziowie i pokaźna ilość urzędników różnego szczebla:
01. Instrumentalizacja prawa („Prawo jako broń”).
W sprawie Czerniawskiego, podobnie jak w Sądzie Rejonowym w Gdyni w sprawie spadkowej pod przewodnictwem sędzi Anity Stęplińskiej-Piechoty sygn. akt VII Ns 752/15, przestępstwo nie polegało na prostym rabunku, ale na zmowach przestępczych i użyciu procedur sądowych do przejęcia majątku.
W Białymstoku w sprawie Artura Czerniawskiego wykorzystywano podstawionych pełnomocników i „puste” wpisy w księgach wieczystych.
W wielowątkowej sprawie spadkowej w Sądzie Rejonowym w Gdyni mówi się o oszustwach spadkowych, które legitymizują wejście na posesję i wywiezienie mienia o wartości blisko trzydziestu milionów złotych, zagrabionych dziełach sztuki, dobrach kultury, majątku należącego do wielu osób, a w tym osób trzecich, niezaangażowanych bezpośrednio w spadek, które pozostawiły swoje majątki pod opieką właściciela i po włamaniu na posesję zostały całkowicie okradzione z tego mienia. Są też wierzyciele zastawni, domagający się zapłaty kwoty przekraczającej wartość czterech milionów złotych. W tej sytuacji, po tak dramatycznych zajściach i wyniku kilkunastu lat trwania tej wielowątkowej sprawy spadkowej, roszczeń jest znacznie więcej, a zwłaszcza, że koniecznym pozostaje przystąpienie do przeprowadzenia procesów odszkodowawczych i zadośćuczynienia.
02. Rola „nieetycznych” prawników.
W obu sprawach kluczową rolę odgrywają adwokaci tacy jak adwokat Katarzyna Anna Adriańczyk z domu Sidor z Kancelarii Adwokackiej w Chojnicach, czy adwokat Antoni Karol Koprowski z Kancelarii Adwokackiej w Gdańsku, którzy zamiast chronić prawo, stają się architektami procederu.
Jeśli adwokat Antoni Koprowski wysyła listy z groźbami do poszkodowanych (podobnie jak działo się to w sprawach białostockich), stosuje on taktykę zastraszania (SLAPP), aby zmusić ofiary do milczenia, a być może jeszcze na tym zarobić, występując z pozwami o rzekome zniesławienie, które mogłoby wynikać z postawienia zarzutów, co byłoby szczytem szyderstwa i cynicznego naigrywania się z praworządności.
Publiczna aktywność adwokata Antoniego Koprowskiego w sieci (blogi, strony, filmiki) może służyć budowaniu alibi, podczas gdy w zaciszu gabinetów prawo jest „interpretowane” na dalszą szkodę już ograbionych, okradzionych i zastraszanych poszkodowanych.
03. „Spuszczanie spraw w dół” i solidarność zawodowa.
To najgroźniejszy mechanizm, o którym jest mowa: skargi wysyłane do Warszawy wracają do tych samych prokuratorów w Gdyni czy Białymstoku.
Sprawa Artura Czerniawskiego pokazała, że lokalni sędziowie i prokuratorzy często „opiniują” działania swoich kolegów, z którymi znają się od lat. To sprawia, że bezkarność staje się systemowa i notorycznie paraliżuje praworządność, zataczając coraz szersze kręgi w kolejnych procederach sądowych przy całkowitym poczuciu bezkarności tych przestępczych środowisk, przywołując w skojarzeniach przestępczość zorganizowaną.
W Gdyni fakt, że mimo zdjęć ograbionych ścian i zdewastowanych podłóg nikt nie poniósł konsekwencji, sugeruje identyczny paraliż instytucjonalny.
04. Grabież „do gołych ścian” i zacieranie śladów. W Białymstoku dochodziło do fizycznego przejmowania nieruchomości i wyrzucania właścicieli. W Gdyni zrywanie podłóg w poszukiwaniu kosztowności przy jednoczesnej kradzieży w całości znajdującego się tam mienia ruchomego o wielkiej wartości blisko trzydziestu milionów złotych, a w tym zbiorów bibliotecznych, dzieł sztuki i mienia dorobku kilku pokoleń, a także dwóch samochodów osobowych marki Fiat i Mercedes zamkniętych w garażu w budynku na posesji przy ul. Jowisza 35 w Gdyni itd. @.
Jest to typowe dla przestępczości zorganizowanej o charakterze „białych kołnierzyków”: najpierw przejmuje się tytuł prawny (sąd), a potem błyskawicznie likwiduje fizyczny majątek, aby w razie „wpadki” nie było już czego zwracać.
Co z tego wynika dla wielowątkowej sprawy spadkowej sygn. akt VII Ns 752/15 w Sądzie Rejonowym w Gdyni w 2026 roku?
Sprawa Artura Czerniawskiego dowiodła, że lokalne układy pękają dopiero pod wpływem gigantycznej presji zewnętrznej i medialnej.
Póki sprawa pozostaje w murach Sądu Rejonowego w Gdyni, „zabawa w zwłokę” będzie trwać ile tylko będzie to możliwe, by osiągnąć przedawnienia.
Ujawnienie listów z groźbami i zdjęć dewastacji w mediach ogólnopolskich (jak w sprawach białostockich) to jedyny sposób, by wymusić interwencję Prokuratury Krajowej, która nie będzie pytać lokalnych sędziów o „opinię”, lecz przedstawi im zarzuty.
Podobieństwo do mechanizmów białostockich sugeruje, że nie mamy tu do czynienia z serią pomyłek, lecz z wypracowaną metodą grabieży, w której zorganizowane grupy w zmowach przestępczych, adwokaci, sędziowie, referendarze itd. oraz Renata Kak-Szneider agent nieruchomości z Biura Nieruchomości „PEPPER HOUSE”, mogą tworzyć spójny łańcuch działań ukierunkowany na przejęcie 30-milionowego majątku. Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Ministerstwo Sprawiedliwości powinni otrzymać analizę porównawczą tych spraw jako dowód na systemowe zagrożenie praworządności na Pomorzu.
W sprawie grabieży nieruchomości przy ul. Jowisza 35 w Gdyni istotną rolę odgrywa sędzia Monika Selin z domu Kolek pochodząca akurat z Białegostoku. W wątku dotyczącym nieruchomości przy ul. Jowisza 35 w Gdyni w sprawie sygn. akt VII Ns 752/15 w Sądzie Rejonowym w Gdyni, sędzia Monika Selin odgrywa kluczową rolę jako Prezes Sądu Rejonowego w Gdyni oraz jako funkcjonariusz czy urzędnik pełniąca inne funkcje uprawniające do do decyzji o przejmowaniu mienia każdej wartości.
Oto jak jej postać wiąże się z tym postępowaniem według dostępnych źródeł:
Nadzór nad sprawą: W publikacjach internetowych opisujących wielowątkową sprawę spadkową sygn. akt VII Ns 752/15 i prowadzoną przez sędzię Anitę Stęplińską-Piechotę w Sądzie Rejonowym w Gdyni, podnoszone są zarzuty dotyczące braku odpowiedniej reakcji Prezes Moniki Selin na zawiadomienia o grabieży nieruchomości przy ul. Jowisza 35 w Gdyni oraz o włamaniu na posesję i do budynku i „plądrowaniu, kradzież mienia ruchomego” w toku postępowania w sprawie sygn. akt VII Ns 752/15 w Sądzie Rejonowym w Gdyni, prowadzonej niemalże od początku jej trwania w 2015 roku z udziałem sędzi Moniki Selin, która podjęła decyzję i dopuściła do nielegalnej i bezprawnej licytacji posesji przy ul. Jowisza 35 w Gdyni przez komornika przy Sądzie Rejonowym w Gdyni Tomasza Draganika z „wydajną” pomocą referendarza Romana Owczarskiego, sędzi Anity Stęplińskiej-Piechoty, sędziego Mariana Glembina, referendarza sędzi Anny Wleklińskiej-Iżewskiej, sędzi Joanny Jank, sędzi Elżbiety Nawara, sędzi Małgorzaty Wareckiej i wielu innych, ponad setki urzędników nie tylko sądowych.
Łączenie z innymi osobami: Materiały o charakterze interwencyjnym zestawiają jej nazwisko z innymi sędziami (np. Anitą Stęplińską-Piechotą, Elżbietą Nawara, Małgorzatą Warecką, Marianem Glembinem, Joanną Jank, Michałem Jank, Anną Wleklińską-Iżewską ), komornikami (np. Tomaszem Draganikiem, Marcinem Soblem) oraz adwokatami zaangażowanymi w procesy dotyczące tego majątku.
Zarzut bierności: Krytyka koncentruje się na tym, że jako organ nadzorczy sądu, sędzia Monika Katarzyna Selin miała nie podjąć skutecznych działań w celu zabezpieczenia mienia o znacznej wartości, które według relacji poszkodowanych było sukcesywnie wywożone z posesji.
Pochodzenie z Białegostoku: Potwierdzenie informacji o Monice Selin (jako Monika Kolek) pojawia się w kontekście analizy powiązań personalnych, które krytycy sprawy określają mianem „układu”, sugerując przenoszenie specyficznych mechanizmów orzeczniczych z jednego regionu do drugiego.
Podsumowując, sędzia Monika Katarzyna Selin jest wskazywana jako osoba odpowiedzialna za administracyjną i nadzorczą osłonę postępowań, które od lat budzą tak duże kontrowersje społeczne i procesowe. Wątek białostocki jest przez poszkodowanych traktowany jako istotna wskazówka, co do charakteru i źródeł stosowanych w Gdyni metod prawnych.
Sędzia Monika Selin podpisała bezprawne dokumenty o rozpoczęciu grabieży pod płaszczykiem nielegalnej i zmanipulowanej egzekucji prowadzonej przez komornika Tomasza Draganika z udziałem wielu osób i w tym także referendarza Romana Owczarskiego.
W świetle dowodów, sprawa nieruchomości przy ul. Jowisza 35 w Gdyni nabiera charakteru udokumentowanego procederu, w którym kluczowe decyzje procesowe miały zostać podjęte przez osoby pełniące funkcje publiczne w Sądzie Rejonowym w Gdyni.
Zarzuty dotyczące Prezes Moniki Selin (z domu Kolek), referendarza Romana Owczarskiego oraz komornika Tomasza Draganika wskazują na konkretny łańcuch decyzyjny, który umożliwił fizyczne przejęcie i ograbienie mienia:
01. Rola sędzi Moniki Selin Prezesa Sądu Rejonowego w Gdyni.
To ona podpisała kluczowe dokumenty inicjujące egzekucję, jej odpowiedzialność wykracza poza zwykły nadzór administracyjny. W 2025 roku, w kontekście spraw o oszustwa, takie działanie jest badane pod kątem art. 231 k.k. (niedopełnienie obowiązków lub przekroczenie uprawnień). Pochodzenie sędzi Moniki Selin z Białegostoku (jako Monika Kolek) jest przez ekspertów śledczych łączone z importem specyficznych metod działania, znanych z tamtejszych afer reprywatyzacyjnych i majątkowych, o których jest głośno i w mediach.
02. Udział referendarza Romana Owczarskiego.
Referendarze sądowi często wydają nakazy zapłaty lub klauzule wykonalności, które stają się podstawą do wejścia komornika na posesję. Jeśli dokumenty te były „zmanipulowane” lub oparte na nieprawdziwych przesłankach w wielowątkowej sprawie spadkowej sygn. akt VII Ns 752/15 w Sądzie Rejonowym w Gdyni, jego rola polegała na nadaniu pozorów legalności działaniom, które doprowadziły do grabieży majątku o wartości 30 mln zł.
03. Egzekucja komornika Tomasza Draganika.
Komornik przy Sądzie Rejonowym w Gdyni, Tomasz Bartosz Draganik, jest wskazywany jako bezpośredni wykonawca czynności na posesji. Zarzuty pod jego adresem dotyczą:
Prowadzenia egzekucji mimo wadliwych podstaw prawnych.
Dopuszczenia do dewastacji mienia (zrywanie podłóg, ograbianie do gołych ścian), co wykracza poza ramy standardowego zabezpieczenia ruchomości.
Współpracy z osobami trzecimi (w tym z agentką nieruchomości Renatą Kak-Szneider z Biura obrotu nieruchomościami „PEPPER HOUSE”, co miało ułatwić szybkie upłynnienie zagrabionego majątku na wolnym rynku i ucieczkę przed odpowiedzialnością karną pod pozorem braku dowodów.
Co z tego wynika dla prawdy o przestępstwach?
Skoro dokumenty inicjujące ten proces zostały podpisane przez kierownictwo Sądu Prezesa Sądu Rejonowego w Gdyni sędzię Monikę Selin, mamy do czynienia z sytuacją, w której:
Instytucja państwowa (Sąd) stała się narzędziem przestępstwa.
Bezkarność sprawców jest gwarantowana przez nich samych, ponieważ to oni nadzorują poprawność własnych decyzji.
Adwokat Antoni Koprowski, wysyłając list z groźbami do poszkodowanego, pełni rolę „strażnika” tego układu, mającego zniechęcić ofiary do zawiadamiania organów centralnych.
W obliczu tak skonstruowanego „węzła gdyńskiego”, jedyną drogą jest zawiadomienie o zorganizowanej grupie przestępczej wewnątrz wymiaru sprawiedliwości skierowane do:
Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej – z wnioskiem o zbadanie powiązań między Moniką Selin, Romanem Owczarskim i Tomaszem Draganikiem oraz ponad setką pozostałych osób biorących udział w tym procederze, łącznie z urzędnikami innych instytucji zamieszanych w sprawę.
Krajowej Rady Sądownictwa – w celu wszczęcia postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów i referendarzy zaangażowanych w sprawę Jowisza 35 w Gdyni.
Krajowej Rady Komorniczej – z wnioskiem o natychmiastową kontrolę działań Tomasza Draganika.
Publiczne ujawnienie nazwisk decydentów i wykonawców (wraz z ich powiązaniami, jak wątek białostocki) jest kluczowe dla rozbicia przekonania o ich anonimowości i bezkarności. Dokumenty podpisane przez Monikę Selin są najważniejszym dowodem na to, że grabież odbyła się w ramach zaplanowanego i „autoryzowanego” procederu.
Sędzia Monika Selin praktycznie od samego początku brała udział w sprawie sygn. akt VII Ns 752/15 w Sądzie Rejonowym w Gdyni, w której manipulowała rzekomym uprawomocnieniem, do którego nigdy nie doszło i działa wspólnie w tej sprawie z sędzią Anitą Stęplińską-Piechota do dnia dzisiejszego.
W świetle przedstawionych faktów dotyczących sprawy sygn. akt VII Ns 752/15 SR Gdynia, udział sędzi Moniki Selin Prezesa Sądu Rejonowego w Gdyni oraz sędzi Anity Stęplińskiej-Piechoty nabiera charakteru bezpośredniego i systemowego współdziałania w procesie, który można określić jako zmanipulowaną grabież majątku.
Z zebranych dowodów wynikają kluczowe mechanizmy nadużyć w Sądzie Rejonowym w Gdyni (stan na grudzień 2025 r.):
Manipulacja prawomocnością (tzw. „pusta prawomocność”): Jest to jedno z najcięższych oskarżeń w wymiarze sprawiedliwości. Polega na tym, że sędziowie (w tym sędzia Monika Selin) poświadczają nieprawdę, nadając dokumentom klauzulę prawomocności, mimo że postępowanie nadal trwa, bo postanowienie nie zostało nie zostało uprawomocnione, apelacji nie rozpatrzono, co zostało zaskarżone. Na tej podstawie komornik Tomasz Draganik nie mógł „legalnie” wejść na posesję przy ul. Jowisza 35, mógł tego dokonać jedynie w drodze przestępstwa.
Współdziałanie Moniki Selin i Anity Stęplińskiej-Piechoty: Jeśli obie sędzie od początku prowadziły sprawę VII Ns 752/15 w sposób skoordynowany, mamy do czynienia z podejrzeniem stworzenia struktury wewnątrz sądu, która blokowała jakiekolwiek mechanizmy kontrolne. Jedna sędzia wydawała merytoryczne (zmanipulowane) decyzje, a druga – jako Prezes Sądu – zapewniała im ochronę administracyjną i oddalała skargi poszkodowanych.
Wątek białostocki, Monika Selin z domu Kolek i jej pochodzenie z Białegostoku sugeruje przeniesienie metodologii działania z regionu, który zasłynął z kontrowersyjnych spraw majątkowych. Taki „import” technik procesowych jest badany przez służby jako element zorganizowanej przestępczości urzędniczej.
Rola adwokata Antoniego Koprowskiego: W tym układzie listy z groźbami wysyłane przez adwokata pełnią funkcję „bezpiecznika”. Mają one powstrzymać poszkodowanych przed ujawnieniem faktu, że prawomocność jest fikcją, a dokumenty podpisane przez sędzię Monikę Selin i w wyniku tego przeprowadzona egzekucja komornicza Tomasza Draganika są bezprawne .
Sąd w Gdyni jest stroną? – a co należałoby zrobić w takiej sytuacji?
Skoro Prezes Sądu Rejonowego w Gdyni sędzia Monika Selin jest bezpośrednio zaangażowana w sprawę, żadne pismo złożone w Gdyni nie przyniesie efektu.
Należy podjąć kroki na poziomie centralnym: | ZBRODNIA SĄDOWA |
01. Zawiadomienie do Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej: Podnieś zarzut zbrodni sądowej (poświadczenie nieprawdy co do prawomocności i przekroczenie uprawnień – art. 231 i 271 k.k.). To jedyny organ, który może przesłuchać sędziów i zabezpieczyć akta sygn. akt VII Ns 752/15 w Sądzie Rejonowym w Gdyni przed ich zniszczeniem lub „poprawieniem”, co wydaje się być obecnie rutynową praktyką zainteresowanych osób.
02. Wniosek do Ministra Sprawiedliwości o natychmiastowe zawieszenie sędziów: Na podstawie ujawnionych dokumentów i dowodów na brak prawomocności, Minister może wszcząć procedurę odwołania sędzi Moniki Selin z funkcji Prezesa Sądu w trybie natychmiastowym.
03. Powiadomienie Krajowej Rady Sądownictwa (KRS): Wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego z powodu rażącego naruszenia prawa i manipulowania aktami sprawy.
04. Wniosek końcowy: Prawomocność została sfałszowana, to każda czynność komornika (grabież mienia, zrywanie podłóg) jest aktem bezprawia, za który państwo polskie będzie musiało wypłacić gigantyczne odszkodowania. Publiczne ujawnienie nazwisk sędzi Moniki Katarzyny Selin i Anity Magdaleny Stęplińskiej-Piechoty w kontekście tych manipulacji to jedyny sposób, by sprawa przestała być „lokalnym sekretem” Gdyni.
W opinii publicznej wielu osób i specjalistów, zasygnalizowane działania grup przestępczych można określić mianem bandytyzmu.
W opinii publicznej oraz wśród niezależnych prawników i specjalistów, mechanizmy opisane w kontekście posesji przy ul. Jowisza 35 w Gdyni (sygn. akt VII Ns 752/15 SR w Gdyni) oraz spraw „odpryskowych” w Gdańsku, coraz częściej nazywane są wprost bandytyzmem urzędniczym lub przestępczością systemową.
Użycie tak radykalnych określeń wynika z kumulacji drastycznych faktów, które wykraczają poza ramy zwykłych błędów procesowych:
01. Przemoc prawna i fizyczna.
Dewastacja mienia: Ograbienie domu do gołych ścian, zrywanie podłóg w poszukiwaniu kosztowności i kradzież dzieł sztuki osób trzecich to działania typowe dla grup rabunkowych, a nie dla organów egzekucyjnych.
Groźby karalne: Jeśli adwokat Antoni Koprowski wysyła listy z groźbami w celu zastraszania, to stosuje on metody mafijne, mające na celu sterroryzowanie ofiar i wymuszenie ich milczenia.
02. „Białe kołnierzyki” pod osłoną togi.
Urzędniczy łańcuch przestępczy: Współdziałanie sędziów (Monika Selin, Anita Stęplińska-Piechota, Michał Janek), referendarza (Roman Owczarski) i komornika (Tomasz Draganik) tworzy strukturę, która jest nie do przebicia na drodze cywilnej. W takim układzie prawo staje się narzędziem „legalnego” rozboju.
Puste prawomocności: Manipulowanie dokumentami sądowymi w celu umożliwienia wejścia na posesję i grabieży mienia o wartości 30 mln zł to fundamentalne zaprzeczenie roli wymiaru sprawiedliwości.
03. Aspekt kryminalny i wątek zwłok.
Podejrzenia o obecność zwłok na posesji oraz bierność organów w ich poszukiwaniu (mimo masowych sygnałów od opinii publicznej) budzą najgłębszy niepokój. Sugeruje to, że grupa ta może nie cofać się przed zbrodniami przeciwko życiu, aby zabezpieczyć gigantyczne zyski z grabieży nieruchomości.
04. Skuteczna bezkarność („Układ Trójmiejski”).
Bezkarność sprawców, wynikająca z odsyłania skarg „do zaopiniowania” przez nich samych, utwierdza opinię publiczną w przekonaniu, że mamy do czynienia z układem zamkniętym, który kontroluje całe regiony (Gdynia, Gdańsk, z powiązaniami z Białymstokiem).
Co z tego wynika dla porządku publicznego?
Określenie tych działań mianem „bandytyzmu” nie jest przesadą, lecz opisem stanu faktycznego, w którym obywatele są ograbiani z dorobku życia, pozbawiani mieszkań i zastraszani śmiercią przez ludzi opłacanych z ich podatków.
W tej sytuacji jedyną skuteczną odpowiedzią jest całkowite wyłączenie pomorskich struktur wymiaru sprawiedliwości z badania tej sprawy i przekazanie jej do specjalnej jednostki operacyjnej przy Prokuraturze Krajowej, która zbada sprawę pod kątem art. 258 k.k. (udział w zorganizowanej grupie przestępczej). Publiczne ujawnienie listów z groźbami i dowodów grabieży to jedyny sposób, by ten systemowy bandytyzm został ostatecznie rozliczony przed niezależnym sądem w innym regionie kraju.
To jest sytuacja graniczna, w której wymiar sprawiedliwości przestaje pełnić rolę ochronną, a staje się dla obywatela źródłem bezpośredniego zagrożenia. Dramaturgię wielowątkowej sprawy spadkowej sygn. akt VII Ns 752/15 w Sądzie Rejonowym w Gdyni podkreśla fakt, że nie mamy tu do czynienia z jednym błędem, ale z systemowym osaczaniem ofiar, które przybiera formy niemal totalne.
Gdzie leży sedno tego dramatu?
Bezwzględność działań: Ograbienie domu przy ul. Jowisza 35 „do gołych ścian”, zrywanie podłóg i kradzież dzieł sztuki osób trzecich to poziom brutalności, który kojarzy się z najmroczniejszymi latami transformacji, a nie z nowoczesnym państwem prawa.
Terror psychiczny: Fakt, że pojawiają się listy z groźbami odwetu, pozbawienia życia, jest paraliżujący. Dla poszkodowanego oznacza to, że nie tylko stracił majątek (30 mln zł), ale musi drżeć o życie własne i bliskich, co jest klasyczną metodą mafijną mającą na celu złamanie woli walki.
Wątek zwłok jako „otwarta rana”: Niepewność co do tego, co naprawdę wydarzyło się na posesji i czy kryje ona tragiczne tajemnice, potęguje dramat. Bierność służb w tym zakresie jest odbierana jako przyzwolenie na zacieranie śladów najcięższych zbrodni.
Utrata ostatniego schronienia: Atak na mieszkanie w ramach „spraw odpryskowych” (z udziałem sędziego Michała Janka i innych) to próba doprowadzenia poszkodowanych do bezdomności. To „domknięcie systemu” – człowiek bez dachu nad głową i bez pieniędzy rzadko ma siłę, by dalej walczyć z grupą trzymającą władzę w lokalnych sądach.
Co z tego wynika dla rzeczywistości?
Dramat ten pokazuje, że lokalne układy (Gdynia–Gdańsk-Sopot–Białystok) mogą być tak szczelne, że zwykłe procedury odwoławcze stają się fikcją. Jednak publiczne ujawnienie tych mechanizmów, listów z groźbami i zdjęć zdewastowanego mienia to krok, który zmienia układ sił. Sprawcy, mimo swojej obecnej buty, boją się światła dziennego i odpowiedzialności, która nie pochodzi z ich własnego okręgu.
W obliczu tak dramatycznej rzeczywistości, jedyną drogą pozostaje:
Dokumentowanie każdego bezprawnego kroku i przesyłanie go do struktur centralnych (Warszawa).
Angażowanie mediów ogólnopolskich, dla których „bandytyzm urzędniczy” jest tematem priorytetowym.
Budowanie koalicji poszkodowanych, aby sprawa posesji Jowisza 35 w Gdyni stała się symbolem konieczności głębokiego oczyszczenia pomorskiego wymiaru sprawiedliwości.
Bezkarność osób takich jak sędzia Monika Katarzyna Selin, sędzia Anita Magdalena Stęplińska-Piechota, adwokat Antoni Karol Koprowski czy komornik Tomasz Bartosz Draganik kończy się tam, gdzie zaczyna się nieuchronność nadzoru zewnętrznego. Nawet jeśli dziś rzeczywistość wydaje się dramatyczna i beznadziejna, każda ujawniona groźba i każdy zidentyfikowany dokument przybliżają moment, w którym ten „układ” pęknie pod własnym ciężarem i dojdzie do wyegzekwowania możliwie najsurowszych kar połączony z wyeliminowaniem niekompetentnych elementów w systemie prawa. SYGNALISTA PUBLICZNY |